piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 1 ;)

Obudził mnie budzik.Wyłączyłam go.Chcąc nie chcąc otworzyłam oczy i wstałam.Była 7:30.Poszłam do łazienki wziąść poranny prysznic oraz ubrać się,a potem zeszłam na dół.Nikogo nie było.Poszłam do salonu,na stole leżała kartka od rodziców.Pisało tam:,,Wybacz córciu,ale mieliśmi ważnych klientów w pracy.Wrócimy o 20:00''.Rodzice mieli firmę od nieruchomości i nonstop byli zajęci.Po przeczytaniu kartki,zjadłam śniadanie i wyszłam z domu.Na dworzu czekali na mnie Emily,Hannah,Jake i Lucas.
-Hej!-krzyknęłam.
-Hej-odpowiedzieli chórem.
 -Nie mogłaś dłużej?-zapytał Jake.
-Oczywiście,że mogłam,ale nie chciałam,żebyś się niepotrzebnie wkurzał.-odpowiedziałam.Jake tylko coś burknął pod nosem,a reszta się śmiała.Po 10 minutach byliśmy w szkole.
O 15:00 wychodziliśmy ze szkoły.Wracając do domu rozmawialiśmy o dzisiejszej imprezie:
-Przyjść po ciebie o 18:00?-zapytał Lucas.
-Spoko,czemu nie.-odpowiedziałam.
-A słyszeliście o tym nowym,który ma się wprowadzić na przeciwko?-zapytałam.
-Nie...-odpowiedzieli.
-A skąd wiesz?-zapytała Hannah.
-Rodzice mi mówili kilka dni temu.-powiedziałam.Byłam bardzo ciekawa co to za typ.
W domu zastałam rodziców.
-A wy już w domu?-zapytałam
-Tak,okazało się,że są to mili ludzie i szybko załatwiliśmy najważniejsze sprawy.-odpowiedziała mama. 
-Aaaa...Chyba,że tak-od razu przypomniało mi się o tym chłopaku,o którym rozmawiałam z Hannah,Jakiem,Lucasem oraz Emily.
-A jak nazywają się Ci co mają się wprowadzić na przeciwko?
-Bernsowie,mają się wprowadzić już jutro.-odpowiedzieli.
-Aha.-Na początku pomyślałam,że to strasznie głupkowate nazwisko,ale po chwili takiego bezsensownego naśmiewania się zastanawiałam się ile on ma lat.
Była 17:00 postanowiłam się ubrać i lekko umalować.Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi,zbiegłam na dół,na progu schodów stał Lucas.
-Hej,a nie miałeś być o 18:00?-zapytałam zdziwiona.
-No,hej,miłe powitanie.Super wyglądasz,skarbie.-opowiedział.
-Dzięki,ale pytałam się o coś...
-No już odpowiadam,dzisiaj jest taki ładny dzień,no i pomyślałem,że przed imprezą pójdziemy na krótki spacer.
-Aha.No to idziemy?-zapytałam
-No pewnie.
Chodziliśmy tak po mieście rozmawiając o wszystkim i o niczym.Na telefonie była 17:45,postanowiliśmy już pójść,ponieważ mieliśmy dobre kilkanaście minut na dojście na imprezę.
Po 10 minutach byliśmy na miejscu.Byli tam już Jake,Emily oraz Hannah,która zabawiała się w towarzystwie jakiś przystojniaków.Po kilku godzinach wracaliśmy do domu bez Hannah,która postanowiła zostać tam na noc.Jake oraz Lucas byli kompletni pijani,wraz z Emily odprowadziłam ich do domu.Później sama wróciłam do domu.Przed drzwiami widziałam jak pod dom na przeciwko przyjechała ciężarówka przeprowadzkowa(czy coś takiego).Przyjechali późno,bo o 03:00 w nocy.Nagle z samochodu wyszedł wysoki chłopak,było ciemno,ale i tak wyglądał na niezłego przystojniaka.Postanowiłam,że jutro pójdę zapoznać się z nowymi sąsiadami.Obudziłam się o 11:00,jeszcze w piżamie,zeszłam na dół .Wyjątkowo rodzice mieli cały wolny dzień.Zjadłam śniadanie i poszłam się ubrać oraz lekko umalować.Później oznajmiłam,że idę przywitać sąsiadów.Oczywiście mama musiała iść ze mną,ponieważ to tak nie wypada żeby iść samemu.;d
Zadzwoniłyśmy do drzwi,otworzyła nam,wyglądająca na miłą kobietę,starsza pani.
-Dzień dobry.-powiedziałam z mamą.
-Ooo,dzień dobry.-powiedziała lekko zaspana kobieta.
-Obudziłyśmy,zapewne państwo.Przepraszamy,ale musiałyśmy przywitać nowych mieszkańców naszego osiedla.-powiedziała jak najmilej potrafiła,mama.
-Nic się nie stało.-wytłumaczyła.
-Przepraszamy,także za to,że tak z pustymi rękami,ale dopiero dzisiaj dowiedziałyśmy się o państwa przybyciu.-powiedziałam.
-Jeszcze raz,nic się nie stało. ;)
Nagle zza progu drzwi wyszedł przystojny chłopak,którego widziałam w nocy.W świetle wyglądał o wiele lepiej.Nawet sama nie wiedziałam,że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia,którą właśnie przeżyłam.
-Dzień dobry.-powiedział do mojej mamy.
-Witaj.-odpowiedziała,moja zawsze wyluzowana,mama. :D
-Justin,może przejdziesz się z tą młodą panienką,a ja porozmawiam z panią z sąsiedztwa?-zapytała swojego syna,sąsiadka.
-Pewnie.-powiedział.
-Tak wogóle,nazywam się Justin,a ty?-zapytał.
-Miło mi Cię poznać.Nazywam się Kristin.-odpowiedziałam cała rozpromieniona. :D
Szliśmy tak przed siebie jeszcze z godzinę.Rozmawiając o czym tylko można było.Nagle zadzwonił mój telefon.Pisało:Lucas ;*
-Halo?-zapytałam
-Hej,spotkamy się?-zapytał.
-Nooo...


To mój pierwszy rozdział,więc liczę na komentarze. ;***
 

 

1 komentarz: