-Nooooooo dobra,a stało się coś ważnego?-zapytałam.
-Tak jakby.
-Czyli?
-Zobaczysz.
-A gdzie?
-W parku za moim domem,ok?
-Ok,będę za 30 minut.-odpowiedziałam.
Posmutniałam trochę,ponieważ musiałam zostawić Justina,właściwie nie musiałam,ale się zobowiązałam,a ja obietnic zawsze dotrzymuję.
-Przepraszam,ale muszę już iść.Przyjaciel w potrzebie ,rozumiesz?-zapytałam.
-No pewnie,ale mam nadzieję,że się jeszcze spotkamy.
-Oczywiście.Z tobą zawsze.
-No to,do zobaczenia.-powiedział i dał mi buziaka w policzek,a potem poszedł do domu.
-Pa-odpowiedziałam cała zaczerwieniona.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po 10 min.
Byłam już na miejscu.Był to nawet duży park,więc ciężko było go znaleźć.Nagle zobaczyłam go na ławce.Podeszłam do niego.
-Hej-powiedziałam.
-Hej-odpowiedział lekko smutny.
Wstałam i zapytałam:
-Co się stało?Czemu jesteś smutny?
Także wstał i odpowiedział:
-Bo Cię dawno nie widziałem,kotek.-wziął mnie na ręce i zaczął obkręcać wokół własnej osi.Podobało mi się to nawet,ale byliśmy tylko przyjaciółmi.Po jeszcze kilku obrotach postawił mnie.
-Dobra...ale widzieliśmy się przecież wczoraj,a właściwie dzisiaj w nocy.Oooo,przepraszam zapomniałam,przecież ty byłeś kompletnie pijany,więc jak miałeś cokolwiek pamiętać!-zaczęłam na niego krzyczeć.
-Sory.Była taka super impreza,że się zapomniałem.Wybaczysz?-zapytał i zrobił smutną minę,wiedział dobrze,że ja przy tym wymiękam.
-Dobrze,ale jeszcze raz taka wpadka,a nie odezwę się do ciebie do końca życia!-wykrzyczałam.
-Ok,ale już nie krzycz.Może na poprawę humoru pójdziemy na pizzę?-powiedział.
-Ok.Ale nie zapominaj o czymś?
-O czym?
-Ty stawiasz.-powiedziałam i zaczęłam uśmiechać od ucha do ucha.
-No dobra.Masz szczęście,że mam przy sobie portfel.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po 15 min.
Zajadałam się z Lucasem pizzą oraz rozmawiałam o wczorajszej imprezie.Postanowiłam pójść po jakieś picie oraz serwetki,ponieważ Lucas je pizzę jak małe dziecko.Nagle usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi pizzeri,spojrzałam w ich stronę.Ku moim oczom ukazał się Justin z..zzz...zz....z jakąś dzieczyną.Pomyślałam,że to jego dziewczyna.Ta myśl złamała mi serce.Wziełam picie oraz serwetki i poszłąm do stolika.Na moje nieszczęście Justin musiał do mnie zagadać:
-Hej,Kristin to jest moja...-nie dałam mu dokończyć,ponieważ nie chciało mi się tego słuchać.
-Hej,Justin.Nie mam teraz czasu.-odpowiedziałam kompletnie obojętnie.
Podeszłam do stolika,widziałam,że Justin się na mnie patrzy,więc przysunęłam się do Lucasa i namiętnie go pocałowałam.Po chwili Justin wyszedł z dziewczyną z budynku.A ja przestałam całować Lucasa i odsunęłam się.
-A za co to?-zapytał.
-Sory,tak jakoś...coś mnie poniosło.-powiedziałam.Nie chciałam aby znał prawdę.
-Nie szkodzi.Możesz mnie tak całować częściej.
-Przestań.Jesteśmy tylko przyjaciółmi,zapamiętaj to sobie!-powiedziałam
-No sory,ale to nie ja Cię całowałam.-powiedział.
-O jeny,możesz już zapomnieć?
-Ok.-powiedział
Poczułam wibracje w mojej kieszeni.Dzwoniła ,,Emily ;**''
"-Hej.Masz czas?-powiedziała cała zapłakana.
-Pewnie.Dla Ciebie zawsze.A co się stało?Czemu płaczesz?-zapytałam zmartwiona.
-Przyjedziesz?Muszę Ci coś powiedzieć.
-Ok.Będę za 20 minut.,,
-Muszę jechać do Emily.Coś się stało i nie chce mi powiedzieć.Przepraszam.-powiedziałam do Lucasa.
-Ok.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po 20 min.
Stałam przed domem Emily.Zadzwoniłam dzwonkiem i od razu wyszła.Cała zapłakana kazała mi wejść do domu.Jak kazała tak zrobiłam,a ona zamknęła drzwi.
-Opowiadaj.Co się stało?-zapytałam
-O...nnn...onnn-mówiła
-Co on?
-On ze mną zerwał-zaczęła jeszcze mocniej płakać
-Jake?!
-Tak.
-Czemu?Już nie płacz.On nie jest tego wart.-zaczęłam ją pocieszać.
-On powiedział,że nawet na naszej ulicy są dziewczyny ładniejsze ode mnie.
-A kiedy Ci to powiedział?
-Wczoraj,z rana.
-A może był jeszcze na kacu.Znasz go.
-Sama niewiem.Ale jak na razie mam go dosyć.
-Rozumiem cię.Może zrobię nam kakao,a ty idź się z lekka ogarnij,dobra.
-Ok.
Poszłam zrobić mi i Emily kakao,a ona po 10 minutach przyszła ubrana w czyste ciuchy oraz lekko umalowana.
-I ja nie wiem,czemu powiedział,że są ładniejsze od ciebie.Jak ty tak ładnie wyglądasz.-zaczęłam ją na nowo pocieszać.
-Dzięki.Jesteś kochana.
-Może obejrzymy jakieś filmy?
-Pewnie,ale ty wybierasz.
-Ok,ale powiedz czy komedię,horror,czy może jeszcze coś innego?-Szczerze to bardzo lubiłam komedie,więc miałam nadzieję,że wybierze właśnie ją.
-No niewiem,może jakąś komedię...romantyczną.
-Ok.-Wybrałam ,,Ślubne wojny''.Płakałyśmy oraz śmiałyśmy się.Była 20:00,nagle ktoś zadzwonił do drzwi.Emily poszła otworzyć.Ku jej zdziwieniu przyszedł...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz